Uwolnić lato – pikle i marynaty w towarzystwie serów Castello

Polski klimat to bardzo wyraźnie zaznaczone pory roku. Długa zima i wiosna. Krótkie lato, jesień i znów zima. Czasu na cieszenie się dobrą pogodą i słońcem mamy niewiele. Może dlatego tak niecierpliwie wyczekujemy ciepła już w lutym i marcu.

Nasz klimat sprawił, że jesteśmy mistrzami korzystania z lata. Targi i stragany od maja do października pełne są sezonowych warzyw i owoców. Okres ich wegetacji nie trwa jednak wiecznie. Jak wiadomo, Polak potrafi, dlatego jesteśmy też mistrzami w przechowywaniu darów natury na zimę. Świetnie radzimy sobie z różnego rodzaju marynatami w occie, kiszeniem produktów, wędzeniem czy suszeniem.

Późną jesienią czy w zimie jest czas, żeby w końcu sięgnąć do spiżarni i cieszyć się zakonserwowanymi dobrami natury. Zwykle zostawia się je na święta i karnawał, ja jednak proponuję zrobić sobie własne święto przetworów, marynat i pikli. Samemu lub w towarzystwie najbliższych, którzy też mogą przynieść swoje przetwory. Otworzyć te wszystkie słoiki, kupić dobrych serów, nalać wino, dobre piwo czy coś mocniejszego na rozgrzanie. To może być także pomysł na takie męskie spotkanie. W końcu nie wymaga to dużo gotowania. Każdy facet poradzi sobie z wyciągnięciem pikli ze słoika, ukrojeniem chleba czy wyłożeniem serów. Taki „zimny” piknik można też zabrać w plener czy do lasu i rozpalić ogień i cieszyć się smakołykami.

Moja uczta wyglądałaby tak. Zaproszę znajomych, o których wiem, że też robią wspaniałe przetwory na ucztę otwarcia słoików. Wyciągnę moje marynowane ogórki, patisony, grzyby i szparagi, kiszone pomidory i do tego kupię oliwki, kapary, marynowane papryczki. Kupię też sery pleśniowe Castello Danish Blue, Castello Creamy Blue i Castello Golden, które są najwyraźniejsze w smaku. Chodzi o to, żeby sery rozpływały octową agresywność pikli i żeby dawały pełnię przyjemności z uczty. Na stół postawię też chrupiący chleb i dobre masło. Będę zachęcał do tworzenia autorskich kanapek z tych darów lata.

Pokaż wszystkie artykuły